Wydawnictwo TEST - skok do strony głównej
założone w Lublinie w roku 1988
historia
katalog
serie wydawnicze
nowości
galeria

Jan hr. Potocki: Rękopis znaleziony w Saragossie




Wydawnictwo TEST, Lublin 1995
t. I i II, ss. (łącznie) 858
ISBN 80-7038-009-3, 83-7038-017-4
 Jan Potocki: Rękopis znaleziony w Saragossie, Wyd. Test, Lublin 1995


Projekt okładki i opracowanie typograficzne:
Bernard Nowak
Współpraca: Marek Popielnicki
Skład: Joanna Dyszczyk




 Rękopis znaleziony w Saragossie, przykład składu



  Jan Błoński pisał w jednym z felietonów publikowanych w "Tygodniku Powszechnym": "Czy istnieje wiele tajemnic w literackich dociekaniach? Można by powiedzieć, że składają się one z samych zagadek, i na tym poprzestać. Ale na pewno istnieją takich zagadek całe skupiska... Myślę o "Rękopisie znalezionym w Saragossie", gdzie zagadkowy jest temat, niejasne postacie, ale także autorstwo książki i wielonarodowość bohaterów". I faktycznie, sporo jest zagadek oraz niezwykłości tak w samej powieści, jak i w jej losach.

Ołów czy srebro?

  Autor "Rękopisu znalezionego w Saragossie", polski arystokrata hrabia Jan Potocki (1761-1815), to postać niezwykle barwna. Zajmował się przede wszystkim działalnością naukową; badał m.in. dzieje starożytnej słowiańszczyzny [Słowian, Scytów i Sarmatów]. Był podróżnikiem, zjechał całą Europę, spory kawał Afryki, podczas nieudanej wyprawy do Chin dotarł aż do dzisiejszego Ułan Bator w Mongolii. Opublikował wiele dzienników z podróży i prac [ilustrowanych udatnymi własnoręcznymi rysunkami], poświęconych historii odwiedzanych miejsc. Uczestniczył [czynnie, jako poseł] w obradach Sejmu Czteroletniego. Pisał też jednoaktówki i prozę – ale (...) do historii przeszedł jako twórca literacki.

  Dosyć tajemnicze są okoliczności śmierci Potockiego. Pisarz popełnił samobójstwo, strzelając [do siebie] ze starego pistoletu. Wedle jednej wersji broń nabita była "gałką ołowianą od pokrywki jakiejś puszki", wedle innych - gałką od srebrnej cukiernicy, a nawet srebrną kulą poświęconą przez księdza.

  Potocki pisał wyłącznie w języku francuskim. Nad "Rękopisem znalezionym w Saragossie" pracował od lat 90. XVIII wieku, a ukończył powieść prawdopodobnie niedługo przed śmiercią.
 Jan Potocki

  Za życia hrabiego Potockiego opublikowany został tylko fragment [trzynaście pierwszych dni, w dwóch fazach – 1804 i 1805 r.] powieści autoryzowany przez pisarza. "Rękopis..." rozchodził się także w ręcznych odpisach.

  Polski przekład całości powieści Potockiego tłumaczył [firmował] Edmund Chojecki. Został opublikowany w 1847 r. jako "Rękopis znaleziony w Saragossie. Romans wydany pośmiertnie z dzieł hr. Jana Potockiego" i częściowo różnił się od fragmentarycznych wydań w języku oryginalnym. Pierwsze pełne wydanie w języku francuskim, zawierające również fragmenty wcześniej niedrukowane, ukazało się dopiero w roku 1989.

Opowieści w opowieści

  Obszerną powieść Potockiego poprzedza krótka przedmowa, z której czytelnik dowiaduje się, że w czasie wojen napoleońskich francuski oficer odnalazł w splądrowanym mieszkaniu w Saragossie tajemniczy rękopis, który "zawierał historie o kabalistach, zbójcach i upiorach". Dalsza część powieści obejmuje właśnie ów rękopis zawierający opis 66 dni (jeden rozdział obejmuje jeden dzień) spędzonych przez głównego bohatera, Alfonsa van Wordena, w posępnym paśmie gór Sierra Morena, podczas których spotyka kolejnych bohaterów i wysłuchuje ich opowieści.

  Potocki zbudował swoją powieść bardzo kunsztownie, wirtuozersko posługując się kompozycją szkatułkową.

  Na czym polega ten chwyt literacki? Najprościej rzecz ujmując - na wbudowywaniu mniejszych, zamkniętych opowieści w obręb większych w ten sposób, że tworzy się kilka poziomów fikcji, które można mnożyć w nieskończoność. Opowieść główna, zwana ramową, stanowi największa szkatułkę, po otwarciu której czytelnik znajduje kolejną opowieść-szkatułkę, która zawierać może w sobie następne.

  W "Rękopisie..." pojawiają się bardzo skomplikowane, wielopoziomowe układy opowieści w opowieści. Klasycznym, często przywoływanym przez badaczy twórczości Potockiego, przykładem jest opowieść przedstawiona w 53. dniu opowieści głównej. Jest to historia brata z zakonu maltańskiego, Toralavy, którą opowiedział Potępionemu Pielgrzymowi, którą ten przekazał Cornadezowi, który znowu opowiedział ją Busquerowi, ten zrelacjonował ją Toledo - a cała ta przechodząca z ust do ust opowieść umieszczona jest w przewijającej się przez większość powieści historii Naczelnika Cyganów.

  Trudno się w tym połapać? Na pewno zorientowanie się, kto w danym momencie opowieści jest narratorem, wymaga od czytelnika nieco wysiłku i uwagi. Zresztą, sam Potocki oparzył te konstrukcyjne komplikacje autoironicznym komentarzem. W opowieści z dnia 29. Velasquez, nieco zwariowany naukowiec-racjonalista, zwierza się towarzyszom ze swoich wątpliwości: "W istocie, obawiam się tej historii. Wszystkie przygody Cygana zaczynają się po prostu i słuchacz sądzi, że wkrótce dopatrzy się końca; tymczasem nic z tego: jedna historia rodzi drugą, z której wywija się trzecia" i koniec końców nazywa opowieść Naczelnika "niepojętą gmatwaniną".

  Wbrew pozorom jednak "Rękopis ..." nie jest wcale "niepojętą gmatwaniną". Całość powieści tworzy przemyślaną i spójną konstrukcję, o czym świadczą choćby powracające motywy i tematy oraz postaci, które przewijają się przez opowieści różnych narratorów. Potocki całkowicie panuje nad powieściowym światem. Powieść jest wprawdzie szkatułą pełną po brzegi opowieści, to prawda, ale jednak opowieści uporządkowanych.

Demon irracjonalizmu

  "Rękopis..." to powieść niezwykle złożona, wielowątkowa, bogata, nawiązująca do rozmaitych gatunków i konwencji literackich. Znaleźć można w dziele Potockiego elementy powieści grozy, romansu, powieści sentymentalistycznej, romansu łotrzykowskiego czy powiastki filozoficznej. Nic więc dziwnego, że wręcz prosi się o różne odczytania, interpretacje odkrywające rozmaite warstwy tematyczne.

  Dla mnie "Rękopis znaleziony w Saragossie" jest przede wszystkim historią zmagań z demonem irracjonalizmu. Potocki był oświeceniowym racjonalistą z krwi i kości, pod koniec życia z niechęcią przyglądał się irracjonalizmowi rodzącego się romantyzmu. Wpisana w ramę powieści historia van Wordena jest w gruncie rzeczy opowieścią o triumfie rozsądku i trzeźwości myślenia, dzięki którym wszelkie tajemnice, strachy i upiory okazują się albo złudzeniami, albo przygotowanymi przez ludzi inscenizacjami.

Arcydzieło dla wybranych?

  Obecnie czytelnicy raczej nie zaczytują się przesadnie "Rękopisem znalezionym w Saragossie". Bardziej znana jest świetna filmowa ekranizacja książki, której reżyserem był Wojciech Has (1965), niż sama powieść. Są też jednak tacy, którzy uważają ją za arcydzieło. Błoński w cytowanym już przeze mnie felietonie pisze przecież: "uważam - nie tylko ja! - »Rękopis« za arcydzieło i jako łapczywy Polak czynię Potockiego najlepszym polskim powieściopisarzem, i basta!".

  Arcydzieło czy nie, rzecz to oczywiście dyskusyjna. Warto jednak poczytać Potockiego choćby po to, żeby przypomnieć sobie, że literatura - o czym współcześni pisarze często zapominają - jest także sztuką opowiadania zajmujących historii.
Robert Ostaszewski
Rękopis znaleziony w Saragossie, Gazeta Wyborcza, 15 sierpnia 2005





Jubileusz Jana Potockiego

  W związku z 200. rocznicą śmierci Jana hr.  Potockiego, uczonego i podróżnika, ale przede wszystkim pisarza, autora "Rękopisu znalezionego w Saragossie", w Muzeum w Zamku w Łańcucie zorganizowano w czerwcu 2015 r. dwudniową sesję naukową pod patronatem ministra kultury i dziedzictwa narodowego. W przedsięwzięcie osobiście zaangażował się dyrektor Muzeum, Wit Karol Wojtowicz (niegdyś - podziemny drukarz i konspirator wydawniczy).
Kuratorką "Jubileuszu..." była Aldona Cholewianka-Kruszyńska; oboje dopomogli Poczcie Polskiej w realizacji emisji znaczka, folderu i okolicznościowych kartek pocztowych i kopert. Wśród zaproszonych gości byli tłumacze polskich edycji dzieła Jana Potockiego oraz wydawcy - m.in. Bernard Nowak i jego lubelskie Wydawnictwo TEST.

  Niżej - okładka i strona tytułowa okolicznościowego katalogu oraz jedna ze stron poświęconych "Rękopisowi...".
Na okładce zreprodukowano malarski portret Jana hrabiego Potockiego (Alexander Varnek, po 1810 r.).





Niżej - okolicznościowy znaczek, koperta i kartka pocztowa, wydane na tę okazję przez Pocztę Polską.
Kartkę można było nadać pocztą balonową, co oczywiście zostało uczynione!

Poczta Polska, organizator lotu balonem (sic!), nawiązała w ten sposób do sensacyjnego dla Warszawy
lotu balonu pilotowanego przez Francuza Jeana Pierre Blancharda 14 maja 1790 roku,
w obecności króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, z pierwszym Polakiem w koszu statku powietrznego.
Lot obserwowały podekscytowane tłumy, zgromadzone na ulicy Senatorskiej i w jej okolicach.

Balon wzniósł się z ogrodu pałacowego Mniszków u zbiegu Nowego Świata i Alej Jerozolimskich.
Polski hrabia zabrał ze sobą tureckiego służącego Ibrahima i ulubionego psa - białego pudla.
Balon gazowy wyniósł tę niezwykłą załogę na zawrotną wysokość (około dwa i pół tysiąca metrów)
i po trwającym dwa kwadranse locie dzielna załoga wylądowała szczęśliwie na Woli.








historia
katalog
serie wydawnicze
nowości
galeria

Jesteś w witrynie lubelskiego Wydawnictwa TEST;
osobne witryny to strona domowa Bernarda Nowaka i jego Przewodnika po Lublinie

Wydawnictwo TEST
Bernard Nowak - home
Lublin - przewodnik