Wydawnictwo TEST - skok do strony głównej
założone w Lublinie w roku 1988
historia
katalog
serie wydawnicze
nowości
galeria
Polski konsulat we Lwowie 1987-2012 (wyd. III)



Wydawnictwo Test, Lublin 2015,
wydanie trzecie poszerzone
ss. 390, ISBN: 975-83-7038-901-5
 Polski konsulat we Lwowie 1987-2012, Wyd. III, TEST, Lublin 2015

Materiały zebrał i opracował: Marcin Zieniewicz
Współpraca: Anna Kulikowska

Projekt typograficzny, redakcja tekstu,
skład, łamanie oraz indeks osób: Bernard Nowak
Projekt okładki, zakładki i stron tytułowych:
Tomasz Piotr Nowak
Opracowanie materiałów graficznych:
Ilona Jaszak, Marek Popielnicki
Redakcja stylistyczna tekstów:
Alina Małgorzata Malesza
Korekta: Alina Małgorzata Malesza,
Karolina Kaźmierska, Ewelina Łukasiak

Druk i oprawa: Drukarnia Oprawa,
www.oprawa.biz

Wydano staraniem Konsulatu Generalnego
Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie
z okazji jubileuszu 25-lecia urzędu.
© by Konsulat Generalny RP we Lwowie, 2015



pełna wersja publikacji (wyd. III) - w plikach .pdf:

[ część 1 ] - [ część 2 ] - [ część 3 ] - [ index ]





Polski konsulat we Lwowie 1987-2012 (wyd. I)



Wydawnictwo Test, Lublin 2012,
wydanie pierwsze,
ss. 360, ISBN: 978-83-7038-853-1
 Polski konsulat we Lwowie 1987-2012, Wyd. I, TEST, Lublin 2012


Materiały zebrał i opracował: Marcin Zieniewicz
Współpraca: Anna Kulikowska

Projekt typograficzny, redakcja tekstu,
skład, łamanie oraz indeks osób: Bernard Nowak
Projekt okładki, zakładki i stron tytułowych:
Tomasz Piotr Nowak
Redakcja: Alina M. Malesza
Korekta: Ewelina Łukasiak

Druk i oprawa:
Drukarnia "Oprawa" Sp. z o.o. w Łodzi,
www.oprawa.biz
Wydano staraniem Konsulatu Generalnego
Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie
z okazji jubileuszu 25-lecia urzędu.
© by Konsulat Generalny RP we Lwowie, 2012



Wydanie ukraińskie - (także do pobrania jako plik .pdf) przedstawiamy u dołu strony



SPIS TREŚCI

Jarosław Drozd: Zamiast wstępu - 9
Marcin Zieniewicz: Polska placówka dyplomatyczna we Lwowie 1987-2012 - 13
Agnieszka Sawicz: Z dziejów lwowskiej placówki konsularnej w latach osiemdziesiątych XX w. - 37
Wiaczesław Wojnarowskyj: Trochę wspomnień i kilka refleksji - 55
Włodzimierz Woskowski: Takie były początki - 69
Janusz Łukaszewski: Wybrałem Lwów - 91
Andrzej Krętowski: Pierwsze lata pracy urzędu konsularnego we Lwowie - 113
Henryk Litwin: Dawno temu we Lwowie - 131
Marek Krajewski - 155
Zbigniew Misiak: Wspomnienie o Marku Krajewskim - 157
Jacek Gerałt: O pracy we Lwowie, konsulu Marku Krajewskim oraz Tomaszu Marku Leoniuku - 160
Tomasz Marek Leoniuk - 167
Roman Czmełyk: Człowiek porozumienia - 169
Emilia Chmielowa: Na zawsze pozostanie w naszej pamięci - 177
Piotr Konowrocki: "Ni ma jak Lwów!..." - 185
Wincenty Dębicki: "Bądź dla nich dobry" - 213
Krzysztof Sawicki: O naszym i moim Lwowie - 243
Janusz Jabłoński: Wdrażanie nowej polityki wizowej - 259
Wiesław Osuchowski: Mój uniwersytet patriotyzmu - 271
Grzegorz Opaliński: Miasto-fenomen - 311
Andrzej Piotr Drozd: Lwów –
chapeau bas!... - 333
Jarosław Drozd, Marcin Zieniewicz: Bez ostatniego rozdziału... - 343
Indeks osób - 353


Rodakom ze Lwowa i Ukrainy, przyjaciołom Ukraińcom,
moim poprzednikom oraz wszystkim pracownikom polskiej placówki konsularnej we Lwowie
Jarosław Drozd
Szanowni Państwo,

jubileusz 25-lecia działalności polskiej placówki konsularnej we Lwowie to dobra okazja, by spojrzeć
wstecz na godny szacunku dorobek pracujących tu kolejnych zespołów polskich dyplomatów.
Może ktoś powie, że to skromny jubileusz, ja jednak jestem przekonany, że lektura tej książki
nie pozostawi wątpliwości, że ćwierćwiecze polskiego urzędu konsularnego we Lwowie jest to,
na tle przemian w tej części Europy, cała epoka historyczna.

  Początki działalności naszego urzędu sięgają czasów PRL-u i ZSRR. Na oczach polskich dyplomatów
nabierało mocy ukraińskie odrodzenie narodowe, rozpadał się ZSRR, powstała niepodległa Ukraina.
Dzieje placówki to mnóstwo wspaniałych chwil i wzruszających spotkań z naszymi Rodakami,
w tym z niezłomnymi kapłanami, a także znakomitymi postaciami ukraińskiego świata kultury,
nauki oraz polityki.

  W ciągu ćwierćwiecza, wraz z dynamicznymi zmianami politycznymi i społecznymi w tej części Europy,
wielokrotnie zmieniała się specyfika codziennej pracy urzędu, który sam także zmienił się nie do
poznania. Dość powiedzieć, że o ile w końcu lat osiemdziesiątych łącznie z konsulami pracowało
w urzędzie zaledwie siedem osób, to obecnie liczba pracowników wynosi ponad sto.

  Polski urząd konsularny we Lwowie, a więc zarówno Agencja Konsularna PRL i RP, jak i później
Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie dokładał starań, by zbliżać obydwa narody.
Nie szczędziliśmy wysiłków, by pracować jak najlepiej na wszystkich obszarach wchodzących w zakres
naszych obowiązków. Dotyczy to zarówno dziedziny prawno-konsularnej, ruchu osobowego, spraw
związanych z opieką nad naszymi Rodakami z Zachodniej Ukrainy, promocji kultury polskiej,
jak i wspierania szkolnictwa, nauki i oświaty.

  Od września 2011 roku mam zaszczyt kierować Konsulatem Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej
we Lwowie, największym polskim urzędem konsularnym na świecie, osiągającym doskonałe wyniki we
wszystkich wymienionych powyżej dziedzinach. Jestem jednak w pełni świadomy, że na obecną pozycję
naszego urzędu złożyły się wysiłki i praca wielu dyplomatów. Nie do przecenienia jest także wkład
pracowników z Polski oraz ze Lwowa. Wszystkim tym osobom pragnę serdecznie podziękować za
wytrwałą i codzienną, niełatwą pracę, często w bardzo trudnych warunkach i okolicznościach.

  Zwracając się do swoich poprzedników pragnę zapewnić, że staram się godnie kontynuować
najważniejsze projekty, z których słynie polska placówka we Lwowie. Mam tu na myśli akcję "Światełko
Pamięci dla Cmentarza Łyczakowskiego", Polsko-Ukraiński Dzień Dziecka, Międzynarodowy Festiwal
"Jazz Bez", konkurs "Znasz-li ten kraj...", a także coroczne obchody ważnych rocznic, m.in. na lwowskich
Wzgórzach Wuleckich, w Hucie Pieniackiej czy w bliskim serc nas wszystkich Zadwórzu.

  Zachowując to, co najlepsze, staramy się tworzyć nowe projekty i płaszczyzny współpracy. W roku 2012
zorganizowaliśmy największy w powojennej historii Lwowa Przegląd Najnowszych Filmów Polskich
"Pod Wysokim Zamkiem". W trakcie dziesięciu dni festiwalowych zaprezentowaliśmy ponad trzydzieści
filmów polskich z lat 2010-2012. Udanym projektem był również I Polsko-Ukraiński Festiwal
Partnerstwa, który odbywał się w samym sercu Lwowa, na Rynku Starego Miasta. W ciągu dwóch dni
na dużej, plenerowej scenie zaprezentowało się kilkanaście zespołów muzycznych i tanecznych z Polski,
reprezentujących miasta i województwa partnerskie Lwowa oraz obwodu lwowskiego.

  Ogromnie się cieszę, że możemy tą książką przybliżyć Państwu losy polskiej placówki konsularnej
we Lwowie i zaproponować lekturę zawierającą bardzo osobiste refleksje moich kolegów,
kierujących konsulatem kolejno przez dwadzieścia pięć lat.

  Pragnę podziękować wszystkim autorom tekstów do niniejszej książki. Mogę się domyślać, że spisanie
wspomnień z mniej lub bardziej odległego okresu pracy we Lwowie nie było w natłoku codziennych
obowiązków zadaniem prostym.

  Szczególne słowa wdzięczności kieruję pod adresem konsula Marcina Zieniewicza oraz wydawcy
Bernarda Nowaka. Tylko dzięki ich zaangażowaniu ten tom mógł osiągnąć tak pełną i skończoną formę.
Dziękuję także autorom wspomnień o moich dwóch nieżyjących już poprzednikach – Marku Krajewskim
i Tomaszu Marku Leoniuku. Bardzo się cieszę, że ta książka upamiętni także ich wkład w rozwój
i dzisiejszą pozycję Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie.

Jarosław Drozd
Ambasador tytularny
Konsul generalny RP we Lwowie
 25 lat Konsulatu Generalnego RP we Lwowie (plakat)




Prezentacja książki o konsulacie na stronach MSZ RP




Wydarzenia, które zaowocowały wydaniem książki "Polski Konsulat...":

25 lat dyplomacji polskiej we Lwowie (Kurier Galicyjski 2012, nr 171-172, s. 6)

Lwów i Konsulat Generalny – jak to było? (Kurier Galicyjski 2013, nr 173, s. 14)

Henryk Litwin: Dawno temu we Lwowie (Kurier Galicyjski 2013, nr 188, s. 16-18)



Rozmowa

  Z wydawcą i pisarzem Bernardem Nowakiem i konsulem RP we Lwowie Marcinem Zieniewiczem, który zebrał i przygotował materiały do książki rozmawiała Maria Basza z Kuriera Galicyjskiego (lato 2013 r.).

 Rozmowa w redakcji lwowskiego Kuriera Galicyjskiego, 2013

Od lewej - wydawca książki, Bernard Nowak, red. Maria Basza (KG) i konsul RP we Lwowie, Marcin Zieniewicz
Zapis rozmowy ukazał sie w Kurierze Galicyjskim (nr 187, s. 12, 2013)

Marcin Zieniewicz: Fragmenty tej książki - wspomnienia - będziemy wydawać w Kurierze Galicyjskim, aby większa liczba osób miała do niej dostęp. Byliśmy z wydawcą książki panem Bernardem Nowakiem w codziennym kontakcie. Pan Bernard sam czytał teksty, robił korektę, wybierał zdjęcia. Słowo wydawca nie jest tu odpowiednim słowem, włożył on w tę książkę część samego siebie. Chcemy wydać też [tę] książkę w języku ukraińskim, ponieważ tematy poruszane w niej dotyczą nie tylko Polaków, ale również Ukraińców, różnych fragmentów naszej wspólnej historii.
Chcę powiedzieć, że pan Bernard Nowak swoją przygodę z pracą wydawniczą rozpoczynał [dawno], jeszcze w Solidarności, w podziemiu, gdzie drukował i wydawał literaturę podziemną. W nowej Polsce założył wydawnictwo, które funkcjonuje w Lublinie, jest pisarzem i prezesem oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w Lublinie.

Co zawiera książka "Polski Konsulat we Lwowie 1987–2012"?
Ideą książki było zebranie wspomnień byłych konsulów generalnych we Lwowie, a także tych, którzy pełnili obowiązki konsulów generalnych. Były okresy, że między przyjazdem jednego konsula a wyjazdem innego były osoby, które pełniły obowiązki konsuli generalnych. Naszym zadaniem było dotarcie do tych wszystkich osób, obecnie często rozproszonych po świecie. Udało się te osoby odnaleźć, nikt nam nie odmówił. Jest to komplet wspomnień wszystkich osób, za wyjątkiem nieżyjących. Są to dwaj konsulowie wymienieni w książce – konsul Marek Krajewski i Tomasz Marek Leoniuk. O tych osobach wspomnienia napisali ich przyjaciele, osoby, które z nimi współpracowały. W przypadku pana Leoniuka była to pani Emilia Chmielowa i pan Roman Czmełyk.
Wstęp do książki składa się z kilku podrozdziałów. Jest krótki rys historyczny, jest artykuł Agnieszki Sawicz "Z dziejów lwowskiej placówki konsularnej w latach osiemdziesiątych XX wieku". Jest to tekst o historii pewnego spotkania, które miało zapobiec dzieleniu Polaków i Ukraińców, rzymskich katolików i grekokatolików pod koniec istnienia Związku Radzieckiego. Jest artykuł pana Wiaczesława Wojnarowskiego. Jest to twórca przedstawicielstwa MSZ Ukrainy we Lwowie.

Czytając tę książkę, wydaje się, że tutaj epoki zmieniały się nie w systemie dziesięcioleci. Czytając wspomnienia z początku lat dziewięćdziesiątych, końca lat dziewięćdziesiątych czy już tego stulecia widać, że każde pięć lat – to praktycznie już nieco inny świat, nieco inna Ukraina, nieco inna też Polska. Staraliśmy się odszukać maksymalnie dużo zdjęć. Wyszukiwaliśmy je u państwa w redakcji, w archiwum archidiecezji lwowskiej, na strychach u różnych osób i w wielu innych miejscach. To też jest zaletą książki. Staraliśmy się dokładnie podpisać zdjęcia. Były one rozsyłane po Ukrainie, Polsce, żeby ludzie sami rozpoznawali, kto na tych zdjęciach jest. To ciekawa i potrzebna książka.

Bernard Nowak: To, że ta książka ukaże się w języku ukraińskim jest świetnym pomysłem. Również świetnym pomysłem było to, aby wydać ją po polsku. W Polsce świadomość relacji polsko-ukraińskich, chociaż mówi się o tym bardzo dużo, nie jest wielka. Także świadomość tego jak wyglądały początki placówki konsularnej, z jakim trudem pewne rzeczy były wprowadzane, biorąc pod uwagę zaszłości historyczne. Pomysł konsula generalnego Jarosława Drozda na tę książkę jest nie do przecenienia. Naprawdę jest to świetna rzecz.

Maria Basza: Skąd Pana zainteresowanie Lwowem?

Bernard Nowak: We Lwowie przed wojną służył w wojsku mój ojciec, ale to nie miało większego znaczenia. Kiedyś ze względów sentymentalnych byłem we Lwowie ze swoim synem, żeby zobaczyć miejsca, które znałem z fotografii rodzinnych. To była moja pierwsza wizyta. Potem zostałem zaproszony do współpracy przez pana konsula Jarosława Drozda, z którym miałem już kontakt podczas jego pobytu w Petersburgu. Tam wydaliśmy książkę pani Tamary Pietkiewicz "Жизнь – сапожок непарный". Jest to Rosjanka, której ojciec był polskim komunistą – wyrzekł się polskości, podobnie jak Feliks Dzierżyński. Nie uważał się za Polaka, mówił, że się urodził jako Polak. Książka Tamary Pietkiewicz jest naprawdę wspaniała. Na pomysł żeby ją wydać po polsku wpadł śp. już niestety pan minister Janusz Krupski, który zginął pod Smoleńskiem. Tę książkę myśmy przetłumaczyli w Polsce i wydali w moim wydawnictwie. W Petersburgu odbyła się promocja. Miałem zaszczyt zaszczyt poznać 90-letnią wówczas Autorkę. O jej urodzie nie muszę mówić – w książce są fotografie. Natomiast jeżeli chodzi o jej kondycję – w czasie prezentacji w dużej sali mówiła bez mikrofonu, na stojąco do ponad stu osób. Mając 19 lat pani Tamara przeszła obozy sowieckie za jakieś absurdalne zarzuty.

Maria Basza: Dlaczego na okładce książki umieszczono wizerunek orła, który zabrany z mogiły generała Bolesława Popowicza, znalazł się w postumencie pomnika Lenina we Lwowie?

Bernard Nowak: Było kilka projektów okładki. W trakcie czytania, poznawania dziejów placówki konsularnej we Lwowie, dowiedzieliśmy się o orle, który został znaleziony w rozbieranym pomniku Lenina, we wrześniu 1990 roku. Uznaliśmy, że jest to niesłychanie symboliczna sytuacja, pewien chichot historii, bo fakt, że ludzie składając kwiaty przy pomniku Lenina, siłą rzeczy składali je przy tym orle. Orzeł jakby "wzleciał" ponownie. Dlatego zdecydowaliśmy się na ten właśnie projekt okładki.

Marcin Zieniewicz: Postanowiliśmy zrealizować niepisany testament Polaków lwowskich. Konkretnych osób takich, jak pan Eugeniusz Cydzik czy pan Stanisław Czerkas, którzy uratowali figurę orła. Niedługo później dostarczony był do Konsulatu na tymczasowe przechowanie. 24 czerwca 2013 r. zorganizowaliśmy uroczystą mszę na Cmentarzu Orląt Lwowskich i zgodnie z wolą osób, które wymieniłem i wielu innych, którzy mieli swój udział w ratowaniu orła, wrócił on na Cmentarz Obrońców Lwowa. Został ustawiony w kaplicy cmentarnej, poświęcony podczas mszy, którą celebrował metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki. I tak się ta historia zamknęła. Wizerunek orła wylądował na okładce, a figura orła znalazła się tam, gdzie powinna być, czyli na Cmentarzu Obrońców Lwowa.

Bernard Nowak: Jeśli chodzi o treść książki, to w trakcie redagowania tekstów mieliśmy świadomość, że dotykamy materii, o której można powiedzieć, że stanowi materiał źródłowy, dotyczący nie tylko Konsulatu, ale i historii polskości na tych ziemiach. Nie ma książek, które by tak rzecz ujmowały. Mamy źródła, bo są to wypowiedzi konsulów, którzy tutaj pracowali i stykali się z tą materią na miejscu. Może lepiej byłoby, gdyby był czas, żeby nie tyle autorzy pisali, co żeby z nimi rozmawiać. Cokolwiek by rzec o tej książce, to ona naprawdę, w moim przekonaniu, stanowi źródło do historii i polskości i do historii placówki dyplomatycznej we Lwowie.

Marcin Zieniewicz: Generalnie bardzo mało jest książek o Lwowie powojennym, o polskości we Lwowie. Są dziesiątki, setki książek o tym wspaniałym, mitycznym już Lwowie przedwojennym. Chcemy tę niszę trochę zagospodarować tym projektem, ale też kilkoma innymi, o których myślimy, które realizujemy. Jest to biała plama, mało znana dla czytelnika.

Bernard Nowak: W paru przypadkach było tak, że trzeba było niejako "wyciskać" z autorów teksty, bo większość z nich myśli w ten sposób, że może kiedyś, na emeryturze napiszę, tak, jak napisał pan konsul Woskowski swój bardzo dobry tekst. Wszyscy inni, którzy piszą, to są osoby działające jeszcze, czynne, aktywne w życiu zawodowym, a także w dyplomacji polskiej. To jest właściwie pisanie historii na żywo i na gorąco. Potem się różne rzeczy zacierają czy zmieniają optykę.

Marcin Zieniewicz: Jest tu tekst ambasadora Henryka Litwina, osoby aktywnej i działającej obecnie na Ukrainie. Wiele osób mówiło w ten sposób: "ja byłem zwykłym konsulem, nie robiłem nic ciekawego, zrobiłem to i to, i to". Trzeba było przekonywać, że właśnie to jest ciekawe – to co było codzienną, normalną pracą. Dziś już nikt nie pamięta takich sytuacji, jak strajki na granicy. Była taka próba forsowania granicy przez zniecierpliwionych ludzi, którzy czekali całymi dniami w Medyce, w jedynym przejściu granicznym i byli gotowi na sforsowanie granicy siłą, a sowieckie służby niemalże strzelały w powietrze ostrzegawczo, że użyją broni. Przekonywaliśmy: "to była dla pana codzienna rzecz i wydaje się powszednia i nudna. Dzisiaj, jak to się czyta, to jest bardzo ciekawe, niech pan o tym napisze". Trzeba było przekonywać, że to nie jest rutyna – to, co oni robili. Będzie to odkryciem dla wielu osób, bo nikt już o tym nie pamięta.

Bernard Nowak: Ogromną zasługą tej książki, mimo, że jest ona w niewielkim nakładzie jest to, że upowszechnia wiedzę o tym, co się tutaj działo i jak bardzo było trudno. Do dzisiaj jest to teren trudny pod wieloma względami, a co dopiero wtedy, gdy jeszcze parę innych czynników grało rolę. Często pada takie stwierdzenie w tej książce, że było to chodzenie po linie czy chodzenie po polu minowym. To, że polskiej dyplomacji udało się ten teren jakoś opanować i w nim zaistnieć, jest jedną z większych zasług polskiej dyplomacji po 1989 roku.

Maria Basza: Wspomniał Pan, że książka ukazała się w niezbyt dużym nakładzie, więc trudno ją chyba będzie zdobyć?

Bernard Nowak: Książka jest wydana z inicjatywy i ze środków Konsulatu Generalnego RP we Lwowie i Konsulat nią dysponuje. Mam nadzieję, że do tzw. zwykłego czytelnika też dotrze i będzie osiągalna. Z tego, co wiem, jest taki plan, żeby poszczególne rozdziały książki drukować w Kurierze Galicyjskim. Życzyłbym sobie, żeby Kurier Lubelski był na takim samym poziomie, na jakim jest Kurier Galicyjski. Jest to gazeta świetnie redagowana, na bardzo wysokim poziomie. To, co jest najbardziej ujmujące – to pełne spektrum poglądów. Robicie państwo tak, jak robił redaktor Jerzy Giedroyc – drukował wszystkich i każdego, bez względu na opcję. Warunek był jeden – poziom. Państwo ten testament redaktora Giedroycia realizujecie. Naprawdę jest to świetna gazeta, do której chętnie zaglądam. Wywiady są świetne, a większe teksty publicystyczne – naprawdę chapeau bas.

Marcin Zieniewicz: Przede wszystkim chcieliśmy, żeby książka była godnie wydana. Tak, została wydana bardzo ładnie. To wszystko się wiąże też z innymi kwestiami. Nakład nie mógł być duży, musi też być tak, że wysyłamy egzemplarze do określonych instytucji. Nakład rzędu tysiąca egzemplarzy przy takiej tematyce i takim zainteresowaniu oczywiście jest niewystarczający. Dlatego będziemy starali się przekazywać książkę do bibliotek nie tylko państwowych, ukraińskich, ale również działających przy organizacjach polskich czy instytucjach polskich. Te wspomnienia, których autorzy zgodzili się, aby ukazały się w prasie, a większość się zgodziła, będą drukowane w Kurierze Galicyjskim. Książka nie została wydana po to, żeby leżeć w Konsulacie. Została przekazana autorom, będzie rozdawana przy różnych okazjach szerszej grupie odbiorców. Planujemy, żeby jedną z takich okazji była też promocja książki, która odbędzie się tuż po wakacjach. Będzie to spotkanie czytelników z autorami, z wydawcą.

Bernard Nowak: Pozwoliłem sobie zawieźć trzy egzemplarzy książki do księgarni funkcjonującej w Sejmie RP, żeby dotarła do osób, które są politycznie aktywne.

Marcin Zieniewicz: Pozostaje nam, jako Konsulatowi podziękować panu Bernardowi, wydawnictwu i całemu sztabowi osób, które były zaangażowane w wydanie tej książki. Jesteśmy wdzięczni autorom, dziękujemy osobom, które pomagały nam ustalić pewne fakty, odnaleźć zdjęcia. Chcemy podziękować Kurierowi Galicyjskiemu, na czele z redaktorem naczelnym Mirosławem Rowickim, ale również pojedynczym osobom – takim jak pani redaktor [Maria Basza] czy Konstanty Czawaga, który jako dziennikarz, jako fotograf pomógł nam w odnalezieniu zdjęć, wiele zdjęć jest jego autorstwa i z jego archiwum. Dziękujemy abp Mieczysławowi Mokrzyckiemu, za zgodę na publikację zdjęć z archiwum archidiecezji lwowskiej. Pan Jan Tysson dostarczył rzeczy, których nie spodziewałem się odszukać. Przyniósł nam archiwum prasowe, przyniósł np. zaproszenie na pierwsze wydarzenie zorganizowane przez Konsulat – koncert kabaretu "Kalambur" z Wrocławia. Ukraiński Katolicki Uniwersytet przekazał zdjęcia władyki Wołodymyra Sterniuka. Można tu opowiadać o innych osobach polskich organizacji. Dzięki nim ta książka ma taką a nie inną formę.

Bernard Nowak: Książka nie mogłaby powstać bez zaangażowania bardzo wielu życzliwych i chętnych do pomocy osób. Pewnym rodzajem podziękowania jest indeks nazwisk. Chcieliśmy choćby poprzez indeks pokazać nie tylko bohaterów bezpośrednio działających – konsulów generalnych, ale również wszystkich tych, którzy brali udział w pracy Konsulatu. Idea indeksu zrodziła się pod koniec pracy, mieliśmy bardzo dużo roboty i nikt o tym nie pomyślał. Dopiero w którymś momencie uznaliśmy, że chociażby w taki sposób zostanie zaznaczone zaangażowanie wielu osób. Chodziło o to, żeby rzecz całą zamknąć, aby miała kształt, który w naszym przekonaniu, w jakimś sensie reprezentuje nie tylko historię polityki zagranicznej, ale także, przepraszam za patos, jest także wizytówką Rzeczpospolitej.

Marcin Zieniewicz: Staraliśmy się bardzo dokładnie podpisać każde zdjęcie – kto jest autorem, bądź kto nam je przekazał. Nie obeszło się bez zaangażowania pracowników samego Konsulatu, mam na myśli osoby, które również dostarczyły zdjęcia. Są to osoby, które pracują od lat w naszej placówce. Spośród pracowników z najdłuższym stażem są: pan Jacek Klimowicz, pani Ludmiła Wojtenko, pani Jadwiga Pechaty. Zdjęcia otrzymaliśmy również od pani Grażyny Basarabowicz, pani Barbary Pacan.

Bernard Nowak: To zaangażowanie ludzi świadczy o tym, jak ta książka była potrzebna i jak ten pomysł jest trafiony. Wszyscy chcieli, żeby w jakiś sposób w tym wziąć udział i rzecz w jak najlepszej formie wydać. Pewnie mieli swoją prywatną satysfakcję i radość, że biorą w tym udział, to jednak należy im się również wielkie podziękowanie.

Marcin Zieniewicz: Odbieramy sygnały od autorów, którzy zobaczyli wersję końcową, kiedy otrzymali autorskie egzemplarze. Szczególnie wzruszający był telefon, który otrzymaliśmy od ojca Tomasza Marka Leoniuka. Wysłaliśmy mu egzemplarz książki. Płacząc do słuchawki, powiedział, że jest bardzo wdzięczny za pamięć o jego synu, który tutaj pracował i bardzo mocno zapisał się w historię Konsulatu we Lwowie...

Maria Basza: Reszta jest w książce i na łamach Kuriera Galicyjskiego. Zapraszamy do lektury!

 Kurier Galicyjski, winietka

Kurier Galicyjski. Niezależne pismo Polaków na Ukrainie.
Nr 15 (187), s. 12-13, 16-29 sierpnia 2013 r.







Publikacja rozdziałów tej książki w Kurierze Galicyjskim


Roman Czmełyk: Człowiek porozumienia
(KG 17 [189],  17-30 IX 2013 r., s. 10-11)


Zbigniew Misiak: Wspomnienie o Marku Krajewskim
(KG 18 [190], 30 IX-14 X 2013 r., s. 10)


Piotr Konowrocki: "Ni ma jak Lwów!..."
(KG 19 [191], 15 - 28 X 2013 r., s. 17-19)


Krzysztof Sawicki: O naszym i moim Lwowie
(KG 20 [192], 29 X - 14 XI 2013 r., s. 10-11)


Janusz Jabłoński: Wdrażanie nowej polityki wizowej
(KG 21 [193], 15 - 28 XI 2013 r., s. 10-11)


Wiesław Osuchowski: [Mój] uniwersytet patriotyzmu - część I
(KG 22 [194], 29 XI - 16 XII 2013 r., s. 10-11)


Wiesław Osuchowski: [Mój] uniwersytet patriotyzmu - część II
(KG 23-24 [185-196], 20 XII 2013 r. - 16 I 2014 r., s. 30-31)


Emilia Chmielowa: Tomasz Marek Leoniuk - na zawsze pozostanie w naszej pamięci
(KG 1 [197], 17-30 I 2014 r., s. 18-19)


Grzegorz Opaliński: Miasto-fenomen
(KG 2 [198], 31 I - 13 II 2014 r., s. 18-19)


Janusz Łukaszewski: Wybrałem Lwów
(KG 3 [199], 14-17 II 2014 r., s. 17-19)


Wincenty Dębicki: "Bądź dla nich dobry"
(KG 4 [200], 28 II - 17 III 2014 r., s. 18-19)


Włodzimierz Woskowski: Takie były początki
(KG 5 [201], 18-31 III 2014 r., s. 17-19)


Wiaczesław A. Wojnarowski: Trochę wspomnień i kilka refleksji
(KG 6 [202], 31 III - 14 IV 2014 r., s. 18-19)


Jacek Gerałt: O pracy we Lwowie,
konsulu Marku Krajewskim oraz Tomaszu Marku Leoniuku
(KG 7 [203], 15-28 IV 2014 r., s. 18-19)


 Kurier Galicyjski, winietka

Kurier Galicyjski. Niezależne pismo Polaków na Ukrainie.






Orzeł w pomniku Lenina (program wideo, 3:51)

  24 czerwca 2013 r., w VIII rocznicę ponownego otwarcia odbudowanego Cmentarza Obrońców Lwowa, na nekropolię powróciła figura orła, stanowiąca fragment dawnego nagrobka gen. brygady Wojska Polskiego Bolesława Popowicza.

© 2013 Kurier Galicyjski TV
Scenariusz i redakcja - Maria Basza
Operator - Igor Rewaga
Montaż: Eugeniusz Sało
 Kurier Galicyjski, winietka







Polskie Konsulstwo u Lwowi 1987-2012



(wersja ukraińskojęzyczna książki
Polski konsulat we Lwowie 1987-2012)
 Polskie Konsulstwo u Lwowi







Polskie Konsulstwo u Lwowi 1987-2012 - wydanie ukraińskie (plik .pdf., 9,7 Mb)



  Książka w ukraińskiej wersji językowej zawiera dodatkowo tekst "Dostrzec człowieka",
autorstwa abpa Mieczysława Mokrzyckiego, Metropolity Kościoła Rzymskokatolickiego we Lwowie,
przewodniczącego Konferencji Episkopatu Ukrainy obrządku łacińskiego.
Ten tekst online po polsku można znaleźć w numerze 8 (204) Kuriera Galicyjskiego (s. 14).


Prezentacja ukraińskojęzycznego wydania książki o konsulacie na stronach MSZ RP

Eugeniusz Sało: Prezentacja ukraińskojęzycznego wydania książki o konsulacie
w Kurierze Galicyjskim nr 7 [203], kwiecień 2014 r.

Promocja książki - Ivano-Frankiwsk (d. Stanisławów), 8 czerwca 2014 r.






historia
katalog
serie wydawnicze
nowości
galeria

Jesteś w witrynie lubelskiego Wydawnictwa TEST;
osobne witryny to strona domowa Bernarda Nowaka i jego Przewodnika po Lublinie

Wydawnictwo TEST
Bernard Nowak - home
Lublin - przewodnik