Wydawnictwo TEST - skok do strony głównej
założone w Lublinie w roku 1988
historia
katalog
serie wydawnicze
nowości
galeria
Jan Strękowski: Bohaterowie Europy. Norwegia - Polsce, 1976-1989



Wydawnictwo TEST, Lublin 2005
ss. 340, ISBN 83-7038-194-4
 Jan Strękowski: Bohaterowie Europy. Norwegia - Polsce, 1976-1989, Wyd. TEST, Lublin 2005


Opracowanie typograficzne: Bernard Nowak
Projekt okładki: Jarosław Koziara
Fotografie i materiał ilustracyjny: ze zbiorów autora
Redakcja techniczna: Magdalena Gardzisz
Postscript: Ilona Jaszak
Korekta: Jadwiga Hunek
Pozycja finansowana przez
Ambasadę RP w Królestwie Norwegii
Ambasadę Królestwa Norwegii w Polsce
PTNK "Kultura" i ORKLA-Media



Słowo od ambasadora RP w Królestwie Norwegii

  Pomysł udokumentowania reakcji społeczeństwa norweskiego na wydarzenia w Polsce zapoczątkowane przez ruch "Solidarności" zrodził się po moich kontaktach z wieloma osobami, które z przejęciem opowiadały o swoim zaangażowaniu w pomocy dla polskiego zrywu. Byli wśród nich znani politycy, dziennikarze, artyści i działacze związkowi, ale także osoby nieznane szerszej opinii publicznej, którzy z pobudek często idealistycznych, a zawsze z potrzeby serca narażali swoje kariery, zdrowie a nieraz i wolność, aby wspierać rodzącą się demokratyczną Polskę, która zaledwie znali. To właśnie potrzeba zachowania w pamięci i dania świadectwa poświęcenia tych nieznanych kurierów, wolontariuszy, tysięcy przyjaciół Solidarności wymagała pozostawienie śladu w historii norwesko-polskich relacjach, możliwych do odczytania dla przyszłych pokoleń. Dla mnie zrealizowanie tego projektu było także cząstką długo spłacanego przez członków legendarnej już Solidarności tym wszystkim, dzięki którym walka naszego ruchu zakończyła się zwycięstwem.

  Dziękuję Osobom i Instytucjom, które przyczyniły się do powstania tej publikacji, a nade wszystko jej Autorowi, który podjął się niełatwego zadania w tak krótkim czasie. Mam nadzieję, że norweska edycja "Norwegia Polsce" przypomni lata norweskiej solidarności i stanie się inspiracją dla przyszłych pokoleń.

Andrzej Jaroszyński
Ambasador RP w Królestwie Norwegii 2001-2005


Siła płynąca z Solidarności wczoraj i dziś

  Z dumą wspominamy doniosłe uczucia sprzed 25 lat, kiedy to narodziła się Solidarność, która miała odmienić oblicze Polski i Europy. Solidarność wyrażana była przez lata zmagań z totalitaryzmem na wiele sposobów i w wielu miejscach. W tym tkwi jej fenomen. Pod jednym sztandarem gromadzili się młodzi i starzy, prości i uczeni, robotnicy i artyści. Jej emisariusze docierali z posłaniem wolności do najdalszych zakątków Ziemi i do wielu narodów.

  Wtedy, w 1980 roku w Stoczni, czuliśmy szerokie wsparcie z zagranicy - z państw europejskich i zza oceanu. Dziś wiemy, ile znaczyła solidarność niesiona przez wielomilionowy ruch wolnościowy w Polsce, ale w pełni rozumiemy, że zdobycie tej wolności było możliwe dzięki solidarności ponadnarodowej, przekraczającej granice. Ona dawała nam nadzieję, że ogień wolności uda się rozniecić w innych krajach podległych reżimowi. Solidarność była na ustach świata. Pieśń Solidarności docierała wszędzie, a do nas wracała ze zdwojoną siłą. Dziś przypominamy sobie te uczucia i wzniosłe chwile - mury runęły, a żelazna kurtyna opadła i jest to zasługa wielu ludzi rozsianych po całym świecie.

  Wielką pomoc okazali nam szczególnie oddani i ofiarni Norwegowie. Doskonale pamiętamy i chcemy przypominać wszystkim, jak wielkiej pomocy Naród Norweski udzielał Polakom i polskiej opozycji po roku 1980. Był w tym duch niezwykłej spontaniczności i troski. Z tej perspektywy lat może nawet zadziwiać, jak Norwegom doskonale zrozumiała i jak bliska była idea polskiej Solidarności. Trudno wymieniać z imienia wszystkich naszych Przyjaciół, przedstawicieli życia społecznego, politycznego, ludzi nauki i kultury, robotników i urzędników - 100 tysięcy serc i umysłów. Norwegowie byli z nami w Stoczni, w chwilach zwycięstwa i uniesienia, wspierali nas też w chwilach załamania i utraty nadziei, wspierali w stanie wojennym.

  Piękna jest historia Solidarności, która narodziwszy się w Gdańsku, narodziła się także z taką mocą w Norwegii, kraju dostatnim, ale umiejącym dzielić się z potrzebującymi. Takiej Solidarności potrzebujemy w Europie i na świecie także dziś. Musimy sobie przypominać, jak wiele można osiągnąć we współdziałaniu. Niech więc Solidarność wyznacza nową doktrynę współistnienia ludzi w epoce globalnej, niech wpływa na życie społeczne według zasady wzajemnej otwartości i współpracy. Wierzę, że w 1980 roku otworzyliśmy nową epokę, a przyszłe pokolenia Norwegów, Polaków i innych narodów nazwą ją epoką Solidarności.
Lech Wałęsa

SPIS TREŚCI

Polska bliżej 9
Kontynent Europa 17
Delegacja 37
Przeciw stanowi wojennemu 61
Chile, Nikaragua, Erytrea 79
Okres burzy i naporu 97
Nobel dla Lecha 129
Po pierwsze informacja 153
Marks czy/i Chrystus 175
Minibus 197
Wschodni protest song 211
Za a nawet przeciw 223
Polska wyspa 251
Bohaterowie Europy 275
Za szybko i za daleko 283
+
Posłowie / Podziękowania autora / Dokumenty /
Kalendarium: wydarzenia w Norwegii / Kalendarium: Polska i świat /
Bibliografia / Indeks nazwisk / Indeks organizacji / O autorze

rozdział BOHATEROWIE EUROPY w pliku .pdf
POSŁOWIE

  Kiedy trzy lata temu zadzwonił do mnie p. Andrzej Jaroszyński, ambasador Rzeczpospolitej Polskiej w Oslo, z pomysłem książki o pomocy norweskiej dla "Solidarności" i Polski, nie wiedziałem, że będzie to trwało aż tyle lat. Wprawdzie zbierałem już materiały na ten temat, ale mało systematycznie i bez pomysłu, jak je wykorzystać. Myślałem o publikacji w "Rzeczpospolitej", "Tygodniku Solidarność", chodził mi po głowie film dokumentalny... Przede wszystkim jednak potrzebowałem pomysłu nie na to, co napisać i gdzie opublikować, a jak znaleźć środki na pracę nad książką. I tu pomoc Ambasadora okazała się bezcenna.

  Zdaję sobie sprawę, że pisząc o norweskiej pomocy dla polskiej opozycji lat 70. i 80. XX w. wszedłem na nieprzetarty jeszcze szlak. Dlaczego jednak się zdecydowałem? Z pewnością pierwszym i najważniejszym powodem obok tego, że interesowałem się już tym tematem, była chęć przypomnienia moim rodakom, że nie tylko Polacy są autorami sukcesu, którym było obalenie systemu komunistycznego w bloku wschodnim w 1989 r. Że mieliśmy w tym ogromne wsparcie całego świata, przede wszystkim ówczesnego Wolnego Świata.

  A dlaczego Norwegia? Wśród ludzi z wielu krajów, którzy angażowali się w pomoc Polakom w tamtym trudnym dla nas czasie, było proporcjonalnie wielu Norwegów. Wystarczy wspomnieć, że w czteromilionowym kraju do Solidaritet Norge-Polen, organizacji wspierającej "Solidarność" w Polsce, należało ok. 100 tys. ludzi.

  Są też motywy osobiste. W stanie wojennym byłem redaktorem podziemnego "Tygodnika Wojennego", którego jednym z przedstawicieli zagranicznych był mieszkający w Norwegii Paweł Gajowniczek. Potem działał na rzecz prowadzonego przeze mnie podziemnego II Programu Radia Solidarność oraz pisma "Przegląd Wiadomości Agencyjnych", którego byłem współpracownikiem. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych zajmowałem się koordynowaniem pomocy zagranicznej dla tych dwu przedsięwzięć podziemnych, m.in. wysyłką audycji i "PWA" za granicę oraz zdobywaniem środków finansowych, sprzętu i materiałów poligraficznych, wreszcie części do produkowanych w podziemiu nadajników. Te zajęcia sprawiły, że w 1987 r. po raz pierwszy trafiłem do Norwegii. Poznałem tam wielu działaczy Solidaritet Norge-Polen, Polaków, jak Krystyna Sobierajska i Ryszard Kowalczuk z Bergen i Norwegów, w tym przewodniczącego Solidaritet Norge-Polen, Bjørna Cato Funnemarka. Wiele z tych znajomości przerodziło się w przyjaźń. Moje kontakty z Norwegią i ludźmi, którzy wspomagali podziemie w Polsce, stały się częste – i trwają do dziś.

Jan Strękowski
  Autor dziękuje:

  Tym wszystkim, bez pomocy i inicjatywy których nie powstałaby ta książka. W pierwszej kolejności Panu Ambasadorowi RP w Oslo, Andrzejowi Jaroszyńskiemu, który był spiritus movens całego przedsięwzięcia, oraz Jego żonie, Pani Henryce Jaroszyńskiej, która znosiła cierpliwie moją obecność w rezydencji Ambasadora.
  Dziękuję także Romanie i Bjørnowi Cato Funnemarkom, którzy służyli mi podczas prac nad książką wszelką pomocą, w tym także wspomagali tłumaczeniem rozmów na język polski.
  Tym wszystkim, którzy udostępnili mi swoje zbiory i pomogli w zapoznaniu się z nimi, przede wszystkim Irenie i Jackowi Juniszewskim i Agnieszce Skalskiej oraz Arne Borgowi, Ole Drolsumowi, Barbarze Tubylewicz-Olsnes i Andrzejowi Tomaszewiczowi.
  Tym, którzy pomagali mi w nawiązaniu kontaktów: Gabrieli i Marcinowi Bogusławskim, Jadwidze Kvadsheim czy Pawłowi Gajowniczkowi, którzy prowadzili w moim imieniu poszukiwania zagubionych osób czy archiwaliów. Wreszcie tym, którzy zechcieli przesłać mi swoje uwagi na piśmie, szczególnie Jahnowi Otto Johansenowi i Hege B. Grundekjon, a także Panu Prezydentowi Lechowi Wałęsie.
  Wreszcie wszystkim moim Rozmówcom, którzy spędzili na rozmowach ze mną wiele godzin, czasem spotykając się wielokrotnie, jak Bjørn Cato Funnemark, Ketil Heyerdahl, Ole Drolsum czy Arne Borg.
  Szczególna moja wdzięczność należy się również Panu Dyrektorowi archiwum MSZ Markowi Sędkowi.
  Dziękuję także Alicji Frątczak i mojej siostrzenicy Agacie Zarembie, które służyły mi pomocą w tłumaczeniu i skanowaniu materiałów.
  Chcę przeprosić tych wszystkich, do których nie udało mi się dotrzeć, a którzy oferowali swoje zbiory i wyrażali chęć opowiedzenia o interesujących mnie sprawach. Żałuję, że nie mogłem z ich wiedzy i dokumentów skorzystać.
  Dziękuję także sponsorom książki: Ambasadzie Królestwa Norwegii w Warszawie, Ambasadzie Rzeczpospolitej Polskiej w Oslo i Ministerstwu Spraw Zagranicznych Rzeczpospolitej Polskiej, firmie Orkla-Media oraz Towarzystwu "Kultura".

O AUTORZE

  Jan Strękowski, ur. 1954 – dziennikarz, pisarz, scenarzysta filmowy, filmowiec-dokumentalista. Współpracownik KOR ("Biuletyn Informacyjny") w latach 70. XX w., w latach 80. m.in. redaktor naczelny podziemnego "Tygodnika Wojennego" i współpracownik Radia "Solidarność". Po 1989 r. współpracownik m.in. "Rzeczpospolitej", "Nowych Książek", II Programu Polskiego Radia i TVP.

  Współautor i autor książek publicystycznych i literackich, m.in. "Polska w oczach cudzych", "Bohaterowie Europy", "Nauka jazdy", "Dziewczyny z miasta nigdy nie odmawiają". Wydawca zeszytów "Bibuła", redaktor internetowej encyklopedii poświęconej wydawnictwom i kulturze podziemnej "Niezależni dla kultury". Zrealizował 20 filmów dokumentalnych, m.in. "Pekin", "Historia Normana Daviesa", "Wrocław. Imiona miasta", "Dwie szuflady", "Atak Hitlera na Polskę", "Bibuła".
 Jan Strękowski (fot. evensi.com)

  Współscenarzysta serialu telewizyjnego "Złotopolscy". Autor słuchowisk radiowych (RWE i II Program PR) oraz sztuki telewizyjnej "Dzikuska". Autor kilku książek literackich i publicystycznych, w tym "Szarej księgi" (1996) i "Polska w oczach cudzych" (2003), zawierającej rozmowy na temat historii Polski (m.in. z Timothym Garton Ashem, Danielem Beauvois, Normanem Daviesem, Bohdanem Osadczukiem) i telewizyjnego cyklu "Polacy z wyboru", opowiadającego o obcokrajowcach związanych z Polską (bohaterem jednego z filmów jest Bjørn Cato Funnemark). Ma w swym dorobku publikacje na temat relacji Polski z innymi narodami, m.in. w "Rzeczpospolitej", "Wprost", "Nowych Książkach", "Odrze", "Życiu", "Tygodniku Solidarność", "Nowoj Polszy" i Polskim Radiu.
  Członek zarządu Stowarzyszenia Wolnego Słowa, grupującego działaczy opozycji lat 1976-1989. Wydawca pisma "Bibuła", poświęconego podziemnej prasie i wydawnictwom oraz kulturze niezależnej. Członek polskich i zagranicznych organizacji pisarzy i dziennikarzy. (opr. jkw, 2014)

Hasło w Wikipedii



 Jan Strękowski i Bernard Nowak, WBP Lublin, 2006
Autor książki "Bohaterowie Europy", Jan Strękowski (z lewej)
i szef Wydawnictwa TEST, Bernard Nowak, podczas spotkania
w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego
w Lublinie, 4 lutego 2006 r. (fot. Marek Kopeć, GW Lublin).

Honorowymi gośćmi spotkania byli m.in. Bogdan Borusewicz,
Marszałek Senatu RP, Mirosław Chojecki, prezes Stowarzyszenia
Wolnego Słowa, Bjørn Cato Funnemark, prezes Orkla Media,
Knut Hauge, Ambasador Królestwa Norwegii, Andrzej Jaroszyński,
Ambasador RP w Norwegii, Janusz Krupski, wiceprezes IPN,
Krzysztof Michałkiewicz, Minister Pracy i Polityki Społecznej,
Andrzej Pruszkowski, Prezydent Miasta Lublin, Edward Wojtas,
Marszałek Województwa Lubelskiego, Wojciech Sławomir Żukowski,
Wojewoda Lubelski, Abp Józef Życiński, Metropolita Lubelski.



  (...) Powodem do spotkania była promocja książki, wydanej przez lubelskie wydawnictwo TEST przy wsparciu koncernu prasowego Orkla Media Polska. - To żywy obraz narodzin "Solidarności" w Polsce i w Norwegii. Pierwsze reakcje na stan wojenny. Koncerty rockowe i zbiórki pieniędzy. Obraz Polaków, romantycznych rycerzy i solidarnościowych bohaterów. Relacje, rozmowy, wspomnienia... Okazuje się, że ponad sto tysięcy Norwegów należało do związku Solidaritet Norge-Polen. To jakby milion Polaków zaangażowało się dziś w sprawy Białorusi - mówi Bernard Nowak, wydawca książki, która równolegle ukazuje się w Polsce i Norwegii. Bjørn Cato Funnemark mieszkał w Lublinie, organizował transporty żywności i leków do lubelskich szpitali i domów dziecka. Na spotkaniu opowiedział, jak Norwedzy zakochali sie w solidarnościowej Polsce. Wspomnieniami podzielili się też Andrzej Jaroszyński i Janusz Krupski, wtedy redaktor [podziemnych] "Spotkań". (...) Mówi Bernard Nowak: "Dlaczego Lublin? Oni tu działali. Tu zaczęły się strajki. KUL był ośrodkiem myśli niepodległościowej. Dlatego Lublin".
 Bernard Nowak - promocja książki "Bohaterowie Europy", 2006
Waldemar Sulisz, Dziennik Wschodni, Lublin

  Fenomen "Solidarności" 1980 r. i pomocy jaką Polacy otrzymywali w stanie wojennym, jest dla młodego pokolenia czymś nieznanym. Książka Jana Strękowskiego przypomina te gorące dni i lata, opisując spontaniczne zaangażowanie i wsparcie Norwegów dla polskich przemian. (...) Jest reportażową monografią pomocy, jakiej Norwedzy i tamtejsza Polonia udzielały »Solidarności« i polskim ruchom demokratycznym. Sympatia dla Polaków sprawiła, że organizacje niosące pomoc spełniły ważną rolę odkrywców Polski dla Norwegów. Ukazywały im polityczną i społeczną sytuację Polski, uwarunkowania i rolę opozycji. Miały wyraźny wpływ na politykę rządu w Oslo. (...) Okazało się, że daleka Norwegia znalazła się bardzo blisko Polski.
Grzegorz Józefczuk, Gazeta w Lublinie



"Norwegowie byli z nami w Stoczni"

  Książka Jana Strękowskiego "Bohaterowie Europy. Norwegia - Polsce 1976-1989" przypomina nam zjawisko o wielkiej doniosłości: pomoc, jaką wolny świat niósł Polsce w okresie narastających działań opozycji demokratycznej w Kraju, potem w czasie wybuchu Solidarności, a następnie w stanie wojennym i latach późniejszych - aż po pierwsze wolne wybory czerwcowe.

  Jeśli szukać jakiejś analogii historycznej tego wielkiego odruchu woli i serca, to można tu zasadnie przywołać jedynie gościnność i pomoc, jaką otoczyli w XIX wieku emigrujących listopadowych powstańców nasi zachodni sąsiedzi (Niemcy i Francuzi przede wszystkim, ale Norwegowie także!).

  Dodajmy jednak zaraz, że wielką akcję pomocy w okresie, który umownie nazywamy czasami Solidarności, wyróżnia rys szczególny. To fakt, że udział w niej pokaźny, a niekiedy (jak w przypadku obszaru Wielkiej Brytanii) decydujący - miała diaspora polska: zarówno w Europie, jak w Stanach Zjednoczonych, a także w innych częściach świata. Bogaty i rozległy to temat, daleki jeszcze od godnego opracowania. Może właśnie teraz nadchodzi czas sposobny, by - za przykładem Jana Strękowskiego - objąć badaniem z należną dokładnością i gruntownością kolejne fragmenty tej panoramy. Z jednej strony uzyskaliśmy bowiem dostatecznie wyrazisty dystans wobec tamtych lat, z drugiej - jest wokół nas cały legion aktorów i świadków, a także (jak to - bez żadnej przesady - ujmuje tytuł książki Strękowskiego) bohaterów tego wielkiego społecznego zrywu solidarności z Krajem nad Wisłą. (...) Co przynosi ta piękna książka? Poświęcona jednemu (ale bardzo ważnemu!) fragmentowi braterstwa ludzi Zachodu z Polską w latach wielkiej próby - wypełnia to zadanie z ujmującą starannością i wszechstronnością.

  Mamy więc tutaj najpierw opis początków zasłużonej organizacji Solidaritet Norge-Polen (SNP), które - jak pisze autor - "przypominają pierwsze tygodnie Solidarności". Przewodniczącym SNP został Thorwald Ketil Heyerdahl, a wiceprzewodniczącym Polak Andrzej Jachowicz (zmarły na raka w 1987 r.), "prawdziwa legenda", jak go określa jeden z rozmówców autora. To właśnie ta organizacja, "nie polonijna, czy solidarnościowo-emigracyjna, lecz przede wszystkim norweska", koordynowała później transporty z pomocą humanitarną oraz z tym co najbardziej wtedy cieszyło Solidarność - jak pisze Strękowski - z maszynami drukarskimi.

  Mamy następnie sugestywne przedstawienie najróżniejszych akcji, apeli i protestów politycznych, także z najwyższego szczebla, skierowanych przeciw stanowi wojennemu w Polsce oraz domagających się uwolnienia przywódców Solidarności. Ich apogeum stanowił apel ogłoszony w imieniu Stortingu (parlamentu norweskiego) podczas dorocznej debaty na temat polityki zagranicznej, przez szefów frakcji parlamentarnych dwu największych partii - Prawicy Haralda U. Lieda i Itirtii Pracy Gunnara Skauga - a poparty przez wszystkie pozostałe reprezentacje parlamentarne, zawierający postulat legalizacji Solidarności. "Nastąpiło to - pisze Strękowski - w grudniu 1987 r., czyli pól roku przed falą strajkową w Polsce, która miała doprowadzić do rozmów »okrągłego stołu« i legalizacji Solidarności" (73).

  Osobny rozdział, "Nobel dla Lecha", to emocjonująca relacja o wielotorowych zabiegach naszych przyjaciół o najwyższą nagrodę dla Wałęsy za jego bezprecedensową walkę o wolne związki zawodowe oraz, z drugiej strony, o zaciekłych i paskudnych, ale bezskutecznych, przeciwdziałaniach reżimu warszawskiego i jego dyplomatycznych przedstawicieli (Wałęsa bowiem, jak czytamy w jednym z szyfrogramów - wzbudzał "niepokoje wewnętrzne w Europie Środkowej"); wreszcie: o przygotowaniach i przebiegu ceremonii wręczenia nagrody.

  Mamy też - przy okazji - zarys wizerunku polskiej emigracji w Norwegii (rozdział "Polska - wyspa"). Na końcu książki znalazły się dwa cenne uzupełnienia: kalendaria wydarzeń "Norwegia (1980-1995)" oraz "Polska i świat (1975-1990)".

  Postawę autora najlepiej określa tytuł jednego z rozdziałów: "Po pierwsze informacja". Ta dyrektywa przyświecała ludziom zaangażowanym przed z górą dwudziestu laty w sprawę polską, a dziś kieruje ona usiłowaniem autora, by utrwalić maksimum z tego, co istotne w tamtych pracach i dniach. Źródłowy charakter książki polega nie tylko na tym, że Strękowski odwołuje się raz po raz do dokumentów archiwalnych i publikacji (norweskich oraz pozacenzuralnych polskich), ale przede wszystkim na tym, że gęsto przytacza rozmowy ze świadkami wydarzeń. One nadają szczególny ton wzruszenia narracji, a lekturę książki czynią pasjonującą.

  Wagę opracowania podkreślają dwa "słowa wstępne": Lecha Wałęsy ("Siła płynąca z Solidarności - wczoraj i dziś") oraz ambasadora RP w Królestwie Norwegii w latach 2001-2005 Andrzeja Jaroszyńskiego. Oto fragment wypowiedzi przywódcy Solidarności: "Wtedy, w 1980 roku w Stoczni [Gdańskiej] czuliśmy szerokie wsparcie z zagranicy - z państw europejskich i zza oceanu. [...] Norwegowie byli z nami w Stoczni, w chwilach zwycięstwa i uniesienia, wspierali nas też w chwilach załamania i utraty nadziei, wspierali w stanie wojennym" (5-6). (...)

Jan J. Krasnodębski : "Norwegowie byli z nami w stoczni", Tydzień Polski" (Londyn) nr 14, 2006



Polak, Norweg - dwa bratanki

  Norwegia jest krajem, który o wiele dłużej niż Polska pozbawiony był państwowości i może dlatego w latach 80. XX wieku jego mieszkańcy szczególnie ofiarnie spieszyli z pomocą Polakom. (...) Teraz Jan Strękowski, działacz i dziennikarz podziemny, który w drugiej połowie lat 80. trafił do Norwegii, napisał rzetelną, prawdziwą, w wielu miejscach wzruszającą książkę o formach norweskiej pomocy, o przyjaźniach, niebezpieczeństwach i radościach, jakie jej towarzyszyły. Dla uczestników tamtych wydarzeń okazja do wspomnień i wzruszeń, dla innych - źródło wiadomości.
Leszek Bugajski, Newsweek nr 16, 2006



Przyjaciele znad fiordów

Mogłoby się wydawać, że Norwegia i Polska to kraje, które niewiele mają ze sobą wspólnego. (...)
Okazuje się, że czynnikiem, który łączy oba państwa jest historia. Norwegia podobnie jak Polska
przez długi czas nie była krajem wolnym.
 Mocno jednak wspierała nasze dążenia w odzyskaniu
niepodległości od czasów powstania listopadowego. Poparciem
norweskich elit intelektualnych i politycznych cieszyły się również
starania o wolną Polskę w latach 80. XX w. Jan Strękowski,
dziennikarz, organizator II programu podziemnego Radia Solidarność,
w książce "Bohaterowie Europy" opisuje reakcje norweskich
dziennikarzy komentujących sytuację w Polsce sprzed 25 lat,
działania osób organizujących akcje i zbiórki pieniężne na rzecz
Solidarności, w ciekawy sposób pokazuje skalę zaangażowania
Norwegów w wydarzenia z czasu Solidarności.

(Tygodnik Solidarność nr 7, 2006, s. 21, ADZ)

 Solidaritet Norge-Polen (logo)



"Myśmy żyli tą Polską"

  Książka Jana Strękowskiego, znanego dziennikarza, pisarza i scenarzysty filmowego, działacza opozycyjnego KOR i "Solidarności", dotyczy norweskiej pomocy dla opozycji demokratycznej w Polsce w latach 70. i 80. XX w., kiedy Polacy stali się, według określenia jednego z Norwegów, "bohaterami Europy".

  Strękowski przyjął konwencję reportażu pozostającego na pograniczu scenariusza filmowego. Głównym tworzywem stały się wypowiedzi kilkudziesięciu uczestników wydarzeń - Norwegów i Polaków-uchodźców politycznych. Wywiady uzupełnił autor dokumentami PRL-owskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a incydentalnie także tajnych służb. Od czasu do czasu cytowane, przede wszystkim przypominają o nie tak dawno używanej na co dzień propagandowej nowomowie i próbach wywarcia nacisku na władze norweskie w kierunku likwidacji Solidaritet Norge-Polen. Strękowski obficie cytuje również prasę norweską z tego okresu.

  Osią książki są dzieje wymienionej organizacji, formalnie założonej przez Kelila Heyerdahla 4 kwietnia 1981 r., a w istocie istniejącej już od września 1980 r., kiedy to, pod wpływem doniesień agencyjnych o wydarzeniach w Gdańsku, do Polski pojechała grupa związkowców norweskich, aby spotkać się z Wałęsą. Po powrocie zapoczątkowano akcje "Daj godzinę pracy dla Polski". Dzięki zgromadzonym w ten sposób funduszom "Solidarność" otrzymała maszyny drukarskie, oprócz tego zakupiono żywność i lekarstwa. Aktywna działalność organizacji zakończyła się na przełomie lat 1989/1990. Wtedy misją SN-P stało się pośredniczenie w nawiązywaniu kontaktów między norweskimi centralami związkowymi a odrodzoną "Solidarnością". Akordem kończącym działalność SN-P była obecność jej delegacji na zjeździe "Solidarności" na początku 1990 r. Autor opisuje działalność także innych organizacji - dużych, z wielkimi tradycjami, takich jak norweski Caritas lub Norweski Czerwony Krzyż, oraz mniejszych, tworzonych doraźnie, np. "Lekarstwa dla dzieci w Polsce". Zainteresowała go też aktywność polskich środowisk emigracyjnych w Norwegii.

  Po Sierpniu'80 i pierwszej fali aktywnej działalności Norwegów na rzecz demokratyzacji w Polsce kolejny impuls wywołało ogłoszenie stanu wojennego. Wówczas stopniowo do działalności na rzecz Polski, często w sposób spontaniczny, zaczęły się włączać osoby z najróżniejszych środowisk: politycy, dziennikarze, związkowcy, artyści, a także całe grupy zawodowe: pielęgniarki, tramwajarze, metalowcy, transportowcy, chemicy, naukowcy, drukarze, kierowcy autobusów. W sumie poprzez wprowadzenie zasady zbiorowego członkostwa i przyjmowanie do organizacji oddziałów zakładowych norweskich związków zawodowych, w SN-P znalazło się ok. 100 tys. ludzi o rozmaitych przekonaniach politycznych, w tym maoiści, trockiści, marksiści-leniniści. Głosy poparcia dla "Solidarności" padały ze strony przywódców partii politycznych, Związku Pisarzy Norweskich, Związku Dziennikarzy Norweskich, nawet król Olaf V zaapelował o pomoc dla Polski w orędziu noworocznym. Przede wszystkim żądano zaprzestania łamania praw człowieka i uwolnienia więźniów politycznych. Organizowano wiece, pochody, akcje protestacyjne, koncerty, wystawy, a nawet dość niekonwencjonalne imprezy solidarnościowe w postaci skoków do wody. Przy okazji odbywała się zbiórka pieniędzy. 30 stycznia 1982 r. został ogłoszony Dniem Solidarności z Narodem Polskim, 10 listopada 1982 r. stał się dniem protestu przeciw decyzji władz PRL o delegalizacji Związku, 13 grudnia tego samego roku - okazją do manifestacji przeciw wprowadzeniu stanu wojennego. Tematyka polska znalazła się na pierwszym miejscu w norweskich mediach. W grudniu 1984 r. ogłoszono tydzień "Solidarności", w 1985 r. zapoczątkowano akcję "Więzień miesiąca", upominając się systematycznie o uwolnienie czołowych działaczy związkowych. Pełna mobilizacja działań SN-P nastąpiła po przyznaniu Lechowi Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla w 1983 r. Autor szkicuje nie tylko przebieg fali manifestacji, które objęły cała Norwegię, ale również porusza nadal mało znany temat działań tajnych służb PRL. dążących do zablokowania nadania nagrody przywódcy "Solidarności".

  W parze z akcją propagandowa odbywała się akcja humanitarna. Strękowski przypomniał, że do Polski wysłano sprzęt medyczny, leki, odzież, obuwie, a nawet tysiąc krów. Nie skupia się jedynie na pomocy wielkich organizacji, które zgromadziły tysiące koron. Podaje też wzruszający przykład Jenny Andersen, która "pracując przez cala zimę, zrobiła na drutach worek ciepłych skarpet dla dzieci". Pojedyncze rodziny wysyłały paczki, pomagały Polakom, którzy przyjechali wówczas do Norwegii. Oryginalnym przedsięwzięciem było na pewno adoptowanie więźniów politycznych w Polsce, przy czym nie chodziło o pojedyncze osoby, lecz o całe grupy zawodowe, np. tramwajarze adoptowali tramwajarzy, drukarze - drukarzy itd., przesyłając im regularnie paczki. Jednak pomoc nie polegała tylko na przesyłaniu paczek żywnościowych i pieniędzy. Strękowski sporo miejsca poświęca opisów i wyprawy Bjerg Svanstrom i Trygve Heidego w 1988 roku do Gdańska busem, który w drodze powrotnej był wypełniony wydawnictwami podziemnymi. Skrupulatna rewizja zakończyła się aresztowaniem, sprawą sądową i konfiskatą busa. Osobny rozdział dotyczy pieśniarza Joma Simena 0verliego, który, zafascynowany twórczością Jacka Kaczmarskiego, włączył się w akcję popularyzującą Polskę w Norwegii.

  Strękowski wprowadza czytelnika w meandry życia politycznego i społecznego Norwegii, ustami swych rozmówców objaśniając odmienność nie tylko ustrojową, ale i mentalną, inny typ religijności. Szukając przyczyn zaangażowania swoich rozmówców w pomoc humanitarną, tłumaczy, że "zainteresowanie losem ludzi prześladowanych lub znajdujących się w trudnej sytuacji ekonomicznej zaszczepia się Norwegom od najmłodszych lat", a podejmowane akcje zazwyczaj mają charakter systematyczny. Jednocześnie usiłuje wyjaśnić powściągliwość w popieraniu "Solidarności" przez największa centralę związków zawodowych LO, która, związana z socjaldemokracją, w imię polityki odprężenia utrzymywała bliskie kontakty z władzami PRL.

  Słowa wypowiedziane przez jednego z czołowych działaczy Solidaritet Norge-Polen, Bjørna Cato Funnemarka, które posłużyły za tytuł powyższego tekstu, wyrażają stosunek Norwegów do nie tak dawnych zmagań Polaków z systemem totalitarnym. Książka Jana Strękowskiego oddaje Norwegom sprawiedliwość.

Paweł Jaworski, Nowe Książki nr 5, 2006, s. 64



Poparcie z lewej i prawej strony

  Pomagali nam w przełomowych momentach naszych dziejów. Zarówno w czasie powstania listopadowego, jak i styczniowego. Przygarniali i otaczali wielkim szacunkiem popowstaniowych uchodźców. Podobnie zachowywali się podczas wojny wypowiedzianej Polakom przez komunistyczny reżim trzynastego grudnia 1981 roku.

  Wiele mówi się i pisze o pomocy Polsce w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku ze strony przywódców i obywateli USA, Francji, Szwecji, Niemiec czy Włoch. Prawie nic albo nic o pomocy płynącej z Norwegii, tego niewielkiego, bo ledwie czteromilionowego, choć zamożnego narodu żyjącego na rozległym terytorium położonym nad Morzem Norweskim. Z ludźmi o pięknym i szlachetnym sercu, którzy potrafili w ciągu tygodnia zebrać dwa miliony koron dla Polski. A było ich stać nie tylko na jednorazowy wysiłek, ale też na stałą i systematyczną pomoc, aż po czas uzyskania przez Polskę niepodległości. Otaczali opieką zresztą nie tylko ludzi walczących o niepodległość RP. Nieśli pomoc przede wszystkim osobom niezamożnym. W czasie pierwszej legalnej "Solidarności" przysyłali do Polski nawet krowy, które za pośrednictwem NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych trafiały darmowo do rolników. Po wprowadzeniu stanu wojennego komunistyczny rząd, mimo protestów Norwegów, sprzedawał je chłopom.

  Wielkie więc uznanie dla Jana Strękowskiego – scenarzysty, pisarza, niegdyś działacza podziemia, m.in. redaktora "Tygodnika Wojennego", za znakomicie napisaną i udokumentowaną książkę "Bohaterowie Europy", stanowiącą świadectwo bezinteresownej pomocy Norwegów w dniach szczególnie dla nas trudnych.

Solidaritet Norge-Polen

  Mimo chlubnych tradycji, w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku obywatele norwescy niewiele wiedzieli o Polsce, podobnie jak my o Norwegii. Peerelowskim korespondentom nie było na rękę przekazywanie pozytywnych informacji o naszym północnym zamożnym sąsiedzie, którym – o zgrozo – rządzili co pewien czas socjaliści. Rezydujący w Polsce norwescy korespondenci lewicowych mediów też nie przekazywali swoim czytelnikom prawdziwego obrazu Polski komunistycznej. Traktowali nasz kraj jako miejsce długiego urlopu. Jedynie prawicowe elitarne pisma jak "Morgenbladet" czy "Kontynent Skandynawia" przedstawiały obraz Polski niezwykle rzetelnie.

  Ta sytuacja zaczęła się stopniowo zmieniać dopiero od 1980 roku, kiedy to do opinii publicznej w Norwegii docierały materiały niezależnych norweskich publicystów informujące o strajkach w Polsce, o powstaniu "Solidarności" i jej programie. Nawiązanie bliskich kontaktów z niezależnymi związkami zawodowymi stało się podstawą przyjaźni na długie lata osiemdziesiąte. Przyczyniło się także do powołania przez Norwegów, w kwietniu 1981 roku, niezwykłej organizacji, jaką była "Solidaritet Norge-Polen" [Solidarność Norwegia-Polska]. Powstała ona mimo oporów lewicującej norweskiej centrali związkowej i protestów ambasady PRL w Oslo.

  O jej historii i aktywności, barwnie i rzeczowo, opowiada książka Jana Strękowskiego. Autor pokazuje złożoność sytuacji społeczno-politycznej Norwegii lat osiemdziesiątych, w jakiej przyszło pracować jej działaczom. Opisuje również rozliczne działania, które podejmowała SN-P na rzecz Polaków mieszkających w Norwegii. Strękowski przedstawia też szereg postaci ze świata norweskiej kultury, Norwegów i Polaków, którzy aktywnie występowali przeciwko PRL-owskiemu reżimowi, organizując manifestacje, zbiórki pieniędzy, dostarczając tony darów i sprzętu poligraficznego, co w stanie wojennym często narażało Norwegów na aresztowania i konfiskację samochodów.

Godzina pracy dla Polski

  Po powrocie z sierpniowych strajków 1980 roku w Polsce grupa związkowców, intelektualistów, Norwegów i Polaków, podjęła pierwszą akcję pomocy powstającej "Solidarności" pod hasłem "Daj godzinę pracy dla Polski". W ten sposób zebrano dwieście tysięcy koron. Dzięki tym funduszom, o czym dziś mało kto wie, mnóstwo komisji zakładowych NSZZ "Solidarność" otrzymało sprzęt poligraficzny. Słano również do Polski lekarstwa, artykuły chemiczne.

  Zaraz po wprowadzeniu przez komunistów stanu wojennego, 13 grudnia, pod peerelowską ambasadą w Oslo zgromadziły się tłumy. W kilka dni później na ulicach kilku norweskich miast pojawiły się demonstracje potępiające komunistyczny reżim w Polsce. Pod ich wpływem również lewicowy rząd norweski potępił wprowadzenie stanu wojennego. "Reakcje rządu norweskiego na sytuację w Polsce zaostrzały się jednak i to czasami w sposób niespodziewany: na początku stycznia okazało się mianowicie, że Norwegia była jedynym krajem NATO, który wystąpił z oficjalnym memorandum wobec wszystkich KS [krajów socjalistycznych] z protestem i krytyką wydarzeń w Polsce i wpływu ZSRR na te wydarzenia", czytamy w książce Strękowskiego.

  Wsparcie dążeń niepodległościowych Polski przez Norwegów zwielokrotniło się w kolejnych dniach stanu wojennego. O pomoc zaapelował wówczas nawet sam król Olaf V. W książce jest wiele szczegółów dotyczących tej pomocy, w tym również wielomilionowych sum przekazanych z Norwegii do Polski: "Caritas od początku stycznia [1982 r.] zebrał milion. Kirkens Nodhjelp, organizacja dostarczająca dary dla protestanckich kościołów w Polsce piętnaście milionów [...] Norsk Folkehjelp trzy i siedem milionów, a rząd norweski dał im dodatkowo cztery miliony [...]". Jan Strękowski przytacza też opowiedzianą mu przez Barbarę Tubylewicz-Olsnes "historię Jenny Andersen, która pracując przez całą zimę, zrobiła na drutach worek ciepłych skarpet dla dzieci i zwróciła się do Caritas Norge z prośbą o pomoc w dostarczeniu ich dla rodzin wielodzietnych w Polsce". Autor książki cytuje też szereg innych świadectw ludzi wspomagających Polskę pod koniec lat osiemdziesiątych. O szlachetnej postawie Norwegów mówiła m.in. osiadła tam Irena Juniszewska: "Norwegowie chętnie zgadzali się uczestniczyć w naszych akcjach, nie tylko charytatywnych, ale kulturalnych i politycznych, dawać nazwiska, pieniądze. Ławo było dotrzeć do znanych osób, każdy kogo się prosiło o pomoc, reagował życzliwie".

  Książka Jana Strękowskiego, choć traktująca w głównej mierze o pomocy Polsce lat osiemdziesiątych, doskonale rysuje tło społeczno-polityczne ówczesnej Norwegii. Społeczeństwa lewicującego, działającego w szeregu partii "maoistowskich". NSZZ "Solidarność" wspomagali z nadzieją, że "[...] efektem działalności «Solidarności» będzie ulepszona forma komunizmu". W swojej książce Strękowski znakomicie opisuje kompromisy, na które szli Norwegowie po to, by Polska mogła zrealizować swoją ideę niepodległości. W sposób kapitalny mówi o tym norweski działacz "Solidaritet Norge-Polen", jeden z rozmówców Strękowskiego, Ketil Heyerdahl: "Gdybyśmy pozwolili na politykę w organizacji, to byłyby problemy. Akceptowaliśmy to, że ludzie działają z różnych pobudek wewnętrznych, bardzo różnych światopoglądów. Wiedzieliśmy, że postawy polityczne były bardzo zróżnicowane i dlatego ustaliliśmy coś bardzo prostego: że działaczem SN-P może być każdy kto popiera Solidarność [...]".

  Po latach wszyscy bohaterowie wydarzeń z lat osiemdziesiątych zgodnie zapewniają, że warto było się trudzić. Jon Simen Overli wyjaśnił to krótko: "«Solidarność» przyszła nagle [...] z wizją społeczeństwa, która nam się spodobała. I myśmy uznali, że to pasuje do naszych ideałów. Zawsze było tak w Norwegii, że poparcia udzielała albo prawa, albo lewa strona, a Solidarność to przełamała, bo dostała poparcie i lewej i prawej [...]".

Mateusz Wyrwich
Przewodnik Katolicki - Ogólnopolski tygodnik dla rodzin, nr 10, 2006

 Przewodnik Katolicki - Ogólnopolski tygodnik dla rodzin (winieta)



Norwegia - Polsce

  Tajna depesza z 27 stycznia 1984 r, przewożona wyjątkowo przez kuriera, a nie wysłana dyplomatycznym "clarisem". "Tow. Nowakowski" informował w niej "tow. Olszowskiego", że Nagroda Nobla została nadana Lechowi Wałęsie zgodnie z decyzją NATO. Ale jak wynikało z depeszy, z wyjątkiem USA, inne państwa NATO nie wykazały oczekiwanego zainteresowania. Ta część dokumentu - pisze Jan Strękowski, autor książki "Bohaterowie Europy" - nie przynosi rewelacji, poza tym, że daje obraz spiskowego widzenia świata, dość typowego dla peerelowskich władz. Ciekawsza jest część druga: "Wiadomość pochodzi od tej samej osoby, która w 1982 r. pomogła w sprawie Nagrody Nobla". Kim jest tajemniczy informator ambasadora i w jaki sposób "pomógł"? - pyta autor, przypominając o działaniach agentury PRL i jej udziale w zablokowaniu przyznania Nagrody Nobla Wałęsie już rok po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego.

  Ta historia to zaledwie epizod z książki, która w istocie niemal w całości poświęcona jest olbrzymiej pomocy, jakiej Norwegowie udzielali "Solidarności" nieomal od pierwszych dni po jej powstaniu i później, w podziemiu, gdy polski "karnawał wolności" tak brutalnie został przerwany. Jan Strękowski opisuje historię utworzonej w kwietniu 1981 r. Solidaritet Norge-Polen i prowadzone przez nią akcje - m.in. pomocy udzielanej azylantom, przerzutu do Polski maszyn drukarskich, prowadzone na masową skalę zbiórki pieniędzy na pomoc humanitarną, a także akcję adopcyjną wśród polskich więźniów politycznych, dzięki której poszczególne norweskie związki zawodowe opiekowały się konkretnymi osobami i całymi grupami zawodowymi. W ramach tej akcji m.in. Stanisław Wądołowski ze Szczecina "adoptowany" został przez komisję zakładową warsztatu mechanicznego w Trondheim, a Krzysztof Wyszkowski - przez związek dziennikarzy w Kongsberg. Później, w 1985 roku, uzupełniono to kolejną akcją: "więzień miesiąca". W sumie w liczącej 4 min mieszkańców Norwegii do Solidaritet Norge-Polen należało około 100 tys. osób. Jeszcze więcej Norwegów bezpośrednio angażowało się w pomoc dla Polski. Mało kto w najtrudniejszym dla nas okresie zrobił tyle, ile oni. Jesteśmy im winni nie tylko podziękowanie, ale przede wszystkim pamięć.
(s.p.), EX LIBRIS



historia
katalog
serie wydawnicze
nowości
galeria

Jesteś w witrynie lubelskiego Wydawnictwa TEST;
osobne witryny to strona domowa Bernarda Nowaka i jego Przewodnika po Lublinie

Wydawnictwo TEST
Bernard Nowak - home
Lublin - przewodnik