Witryna Bernarda Nowaka 
 - skok do strony głównej
wydawca, redaktor i autor
o sobie
galeria
okruchy
oficyna
książki
Bernard Nowak: 'Taniec Koperwasów', pierwodruk w 'Twórczości'

'Twórczość', 2003
nr 4 (kwiecień), ss. 7 - 56
nr 5 (maj), ss. 12 - 61
 'Twórczość', nr 4, kwiecień 2003 r.










Po raz pierwszy czytałem 'Taniec Koperwasów'
w maszynopisie. (...) Powieść na wskroś polska,
[ale] jakby z ducha powieści latynoamerykańskiej
lub wczesnej prozy Grassa. (...)
W 'Tańcu Koperwasów' [jest też] jakby
coś z prozy Wiesława Myśliwskiego
i jednocześnie autonomia artystyczna
całkowicie suwerenna. Swoja własna wizja
inicjacyjnej świadomości zagadek w sobie samym
i w dookolnym świecie. Wizja tajemnicy istnienia
tu na ziemi. Na tej ziemi.

Henryk Bereza



 Czytając tę opowieść o losach osiadłej na poniemieckich ziemiach rodziny
chciałoby się powiedzieć: Życie ludzkie - nic prostszego, a co za plątanina!
Pod piórem Nowaka całość urasta w przypowieść znakomita i pouczającą.
Mieszają się tu czasy i miejsca, racje i zdarzenia. Wyraziste realia powojennej
codzienności przeplatają się z tematami: śmierci, narodzin i przemijania.
Kontrast dobra i zła, siłą odczuwania zdają się być tym większe, im bardziej
zwykłe postaci ukazują. I to w stylu jednocześnie groteskowym i wzniosłym.
Jakże rzadkim zjawiskiem jest pisarz istniejący poza inteligenckimi opłotkami!
Autorowi udała się rzecz niezmiernie trudna: zawarł w swojej opowieści
szmat polskiej historii o znaczeniu uniwersalnym.

 'Twórczość', nr 5, maj 2003 r.
Jacek Trznadel
  Piszę do Pana przeczytawszy w Twórczości Pańską powieść pt. 'Taniec Koperwasów'...

  Czytałem ją z mapą na kolanach. Przyczyna? Urodziłem się i wychowałem na przeciwnym brzegu Wisły.
Vis a'vis miejsca zdarzeń opisywanych w 'Tańcu...'. Po lewej stronie, tej polskiej już w 20-leciu
międzywojennym, czyli w Nowem nad Wisłą.

  Piszę do Pana z Pomorza Środkowego (słupskie), piszę z gminy, w której znajduje się dawna letnia
rezydencja kanclerza Bismarcka - a więc z terenów o podobnej "prehistorii" do tych przedstawionych
w Pańskim utworze. Piszę z terenów "powracających (z nowymi osadnikami) na łono Macierzy".
Nie wiem czy zgadłby Pan czyj pomnik ozdabia rezydencję kanclerza? Oczywiście Marii Konopnickiej!
"Nie będzie..."

  Tyle introdukcji, czyli prezentacji albo przedstawiania się...

  Dla mnie Pana utwór jest ważny, mimo że nie miałem takich przeżyć, doświadczeń. Nawet wydaje mi się,
że czekałem na takie pisanie. Pana powieść dotyka tabu. O którym "głośno" milczano. Kim są Polacy
(nie tylko oni) na Ziemiach Odzyskanych?

  Wychowałem się na Kociewiu. Za pewnik przyjąłem, że my stąd. Opowiadałem o swoich "pomorskich"
korzeniach - ale gdy wgłębiłem się w dzieje rodu (chłopskiego) znalazłem nasz matecznik gdzieś hen
w Galicji Zachodniej. Okazuje się, że my - jak bohaterowie opisywani przez Pana - jesteśmy "ludźmi
nowymi" tutaj.

  Pański 'Taniec Koperwasów' przypomniał mi czytanego przed dziesiątkami laty 'Tańczącego jastrzębia'
Juliana Kawalca. Obydwa one już w tytule mają taniec. Łączy je również status społeczny bohaterów.
Nie są to opowieści o warstwie wyższej społeczeństwa. Raczej wręcz odwrotnie. To dzieje ludzi,
którzy pięli się, zdobywali miejsce na drabinie społecznej, zdobywali, zagospodarowywali teren.
Terra incognita. Może to dzieje Kainów - to Okudżawą fantastycznie zauważa: "Kainu daj razkajanie...".
'Taniec Koperwasów' (na pewno!) i 'Tańczący jastrząb' (tu mam niejakie wątpliwości - ale tak mi się
pomyślało) to odmiany "tańca Śmierci". Może skojarzenie bardzo, bardzo odległe, nieuprawnione,
naciągane, nieoczekiwane (niepotrzebne skreślić). Obie powieści nałożyły się na siebie
dopiero w momencie porządkowania myśli po lekturze tekstu w Twórczości i myślenia o bohaterach.
Nałożyły się ze względu na opisanie losu bohatera z dołów społecznych. W trakcie lektury brzmiały
w mej łepetynie słowa Camusa: "Wydrzeć tę biedną rodzinę losowi biednych, którym jest zniknąć
z historii nie zostawiając śladów. Niemi. Byli i są więksi ode mnie."
(Albert Camus, 'Pierwszy człowiek', Warszawa 1995, s. 200)

  Każdy ród ma swego protoplastę. Tego, którego się ustaliło. Wskazało. Dotarło do niego.
Czy jest coś równie abstrakcyjnego jak genealogia rodu chłopskiego?! Samo zestawienie wyrazów
"ród chłopski" trąci paradoksem. Czy umierająca przez kilkadziesiąt stronic powieści Gienia
nie jest twórcą rodu osiadłego z tamtej strony Wisły??? Od niej liczy się zasiedlenie tamtych stron
i wędrówki tam. Przychodzi taki czas, że z tej genealogii chłopskiej zaczynamy wypadać...

  Przyznaję szczerze i uczciwie - czytałem powieść Pana (mimo wszystkich rozbieżności biograficznych)
jak opowieść o losach moich przodków. Dziadków i pradziadków - którzy zagospodarowywali jakieś
"krainy Nod" - przestrzenie, osady. Oni nie byli skrybami, dziejopisarzami - to dopiero tacy jak Pan
podglądali, zapamiętali i opisali. Dzielni. Ja nie potrafiłem. Dlatego, może tym bardziej cieszę się
że dzięki Panu mogę dopełnić obraz "po drugiej stronie Wisły". To tacy sami ludzie jak mój dziadek
który przybył na "polską" stronę Wisły, gdy Niemcy opuszczali ją po I wojnie światowej.
"Strona druga" - opisana w 'Tańcu...' została zasiedlona ćwierć wieku później.

  Pan mieszka w Lublinie - ja na Pomorzu Środkowym. W sumie daleko od Wisły i tamtych dziejów.
Jednak spotkaliśmy się dzięki publikacji w Twórczości. Uważałem, że muszę Panu przekazać
moją wdzięczność - za rozbudzenie, wspomnienia, poruszenie spraw "głośno milczanych".


(NN)



"Taniec Koperwasów" Bernarda Nowaka w Polskim Radio (2014)

 "Taniec Koperwasów" Bernarda Nowaka - z witryny Polskiego Radia, 2014

  Fragmenty powieści przedstawiającej sugestywny obraz dorastania młodego chłopca wpisany w burzliwe losy ziem, zwanych po wojnie "odzyskanymi" czytał w Dwójce [Polskie Radio Program 2, To się czyta latem, wrzesień 20014] Łukasz Lewandowski.

  Autor powieści mówił [na antenie PR2], że inspiracje czerpał z własnych doświadczeń zbieranych podczas wakacji u rodziny na wsi, ale też z opowieści matki. - To historia na jeden wieczór, my siedzimy, matka opowiada. Ona jest naturalnym gawędziarzem jeżdżącym po krewnych i zbierającym rodzinne historie. Matka niesłychanie je parodiuje. W tej książce zawarłem styl jej gawędy – wyjaśnił.

  Sam pomysł na książkę, jak i jej pierwsze zdanie ("Ciotka Genia umierała wiele razy" - przyp. red.), zrodziły się przy kuchennym stole podczas spotkania z przyjaciółmi: - Zacząłem opowiadać anegdotę rodzinną i ktoś z gości poradził mi, żeby ją spisał. Tak to się wszystko zaczęło - wspominał Nowak w rozmowie z Joanną Szwedowską [PR2].

  Opublikowany w 2003 roku "Taniec Koperwasów" stał się istotnym wydarzeniem literackim - był nominowany do prestiżowych ogólnopolskich nagród, takich jak Nagroda im. Józefa Mackiewicza czy Paszporty "Polityki". W 2004 r. zdobył Nagrodę Artystyczną Miasta Lublin oraz lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

  Dziwić może fakt, że tak hojnie obsypana laurami książka powstała pod piórem autora, który w swoim dorobku miał zaledwie jedną powieść - wydane w 1990 roku w Instytucie Literackim w Paryżu polityczne "Cztery dni Łazarza" - i który kojarzony był do tej pory przede wszystkim z działalnością wydawniczą.

  "Poza inteligenckimi opłotkami", by użyć słów Jacka Trznadla, Nowak stworzył dzieło z całą pewnością niezwykłe. "Taniec Koperwasów" przedstawia sugestywny obraz dorastania młodego chłopca wpisany w burzliwe losy ziem, zwanych po wojnie "odzyskanymi". Nowa rozszerzona wersja powieści ukazała się właśnie na rynku dzięki staraniom wydawnictwa Volumen.

Audycję opracowała Elżbieta Łukomska.
mc/bch/mm, red. jkw

Taniec Koperwasów:  strona książki  |  nagrody i nominacje



Inne książki, inne prace


o sobie
galeria
okruchy
oficyna
książki

Jesteś w witrynie lubelskiego wydawcy i pisarza, Bernarda Nowaka;
osobne witryny to strona jego Wydawnictwa TEST i jego Przewodnika po Lublinie

Wydawnictwo TEST
Bernard Nowak - home
Lublin - przewodnik